January 6, 2014

Dear 2014 - please be good for me~

Ostatni rok był bardzo intensywny. Straciłem mnóstwo pieniędzy, cierpliwości, zdrowia, kontaktów. Z drugiej jednak strony wiele także zyskałem. Poznałem nowych ludzi, nauczyłem się kilku nowych rzeczy, dostałem nauczkę na przyszłość po niektórych wydarzeniach, uodporniłem się. Myślę, że ten rok zaczynam bogatszy w doświadczenia, inteligentniejszy, bardziej pewny swoich planów. Spokojnie mogę sobie pogratulować. Przeżyłem kolejny rok i nie sprowadziłem na siebie jakiejś większej tragedii. Choć porzucenie studiów, o których marzyłem jest moją osobistą, bolesną porażką. Aczkolwiek cieszę się z tego. Naprawdę. Dało mi to wiele do myślenia, zmieniłem się, dojrzałem przez to. Poza tym, gdyby nie to, nie zdarzyłoby się wiele innych, dobrych rzeczy. Mam cichą nadzieję, że w 2014 moje życie ruszy do przodu tak, jak ja sobie tego życzę, jak ja sobie planuję. Więc pora się wziąć w garść i zacząć to swoje życie zmieniać. Na lepsze.

Dla umilenia może jakieś zdjęciowe podsumowanie ♥



Styczeń był chyba najbardziej nerwowym miesiącem jeśli chodzi o szkołę i podejmowanie ważnych decyzji. Wtedy właśnie postanowiłem zrezygnować z japonistyki. Powstało też wtedy najwięcej moich koszulek, przeróbek ubrań, projektów. 


Luty był pierwszym miesiącem, w którym poniosłem jedną z większych porażek zeszłego roku, co zaowocowało samotnymi, ponurymi walentynkami. Na kilka dni przed tym dniem przestaliśmy się do siebie odzywać z Sebastianem, po czternastym wiedziałem już, że to koniec. Były także plusy w tym miesiącu. Wróciłem na dłużej do domu. Zrobiłem wtedy także jedną z moich ulubionych koszulek.


Marzec mogę zaliczyć do jednego z najlepszych miesiąców. Zaprzyjaźniłem się wtedy bardziej z Angelą, która teraz jest bardzo ważna osobą w moim życiu. Spędziliśmy razem Pyrkon i koncert zespołu naszych znajomych. Najspokojniejszy miesiąc, choć dosyć burzliwy uczuciowo.


Kwiecień to miesiąc zwykle dla mnie ciężki z jednego powodu - dokładnie dwunastego mam urodziny, kolejny rok do przodu, kolejne uświadomienie sobie, że niczego nie osiągnąłem. W zeszłym roku było dokładnie tak samo, jednak znajomi i przyjaciele skutecznie poprawili mi humor postanawiając, że moje urodziny "urządzimy" w moim ulubionym poznańskim klubie - w HaH'u. Zebraliśmy się w czwórkę i poszliśmy się bawić, spotkaliśmy tam kilku znajomych. Zeszłoroczne urodziny zaliczam do najlepszych. Pocztą też wtedy przyszedł wig na Akashi'ego z Kuroko no Basket i mogłem się pochwalić swoim pierwszym cosplayem, pewnie kiepskim - ale byłem z siebie dumny. W kwietniu odbył się także w moim mieście fashion week i brałem w tej imprezie udział po raz pierwszy. Mam zamiar pojawiać się tam już co roku.


Maj był okresem, w którym poznałem mnóstwo osób, mianowicie na Magnificonie w Krakowie. Premierę miał też wtedy mój cosplay. Świetnie się bawiłem biorąc udział w sesji z tego anime, mimo tego, że strój sportowy miałem pożyczony. Wtedy też zacząłem zwozić swoje rzeczy z Poznania do domu. Nie byłem już wtedy oficjalnie studentem WSJO. I oczywiście dwudzieste urodziny mojej kochanej Ray ♥


Czerwiec był spokojny, poza ostatnimi prawie dwoma tygodniami, które spędziłem w Poznaniu, głównie z Angelą. Powstało wtedy całkiem sporo świetnych zdjęć Akashi'ego w wersji pielęgniarki. I zacząłem wracać do stylu visual kei. Mnóstwo czasu spędziłem z Sakeru, wydając pieniądze na jego ulubione piwo, nasze ulubione papierosy, ogólnie na niego. Pod koniec czerwca ktoś znów złamał mi serce.


Lipiec to czas jednego z moich ulubionych konwentów - Animatsuri. Poznałem tam kilka ciekawych osób, wydałem mnóstwo pieniędzy na mangi i książki, ale się opłacało. Odebrałem także dokumenty ze starej szkoły i dogadywałem się co do mieszkania oraz uczelni ze znajomą, z którą miałem mieszkać i studiować. Spanie w hotelu, załatwianie szybko wszystkie w deszczu w moim ukochanym Poznaniu, wspaniałe przeżycie mimo niedogodności. I kolejne spotkanie z Sakeru. Oraz wesele mojego kuzyna.


Sierpień był najlepszym miesiącem z całych moich wakacji, naprawdę bardzo długich wakacji. Spędziłem zajebiste dwa tygodnie w towarzystwie Angeli, popijając alkohol, spacerując, grając w gry, rozmawiając. Bawiłem się świetnie. Jej impreza urodzinowa była najlepszą na jakiej kiedykolwiek byłem. Pod koniec diametralnie zmieniłem swoją fryzurę, pojawił się niebieski i różowy na moich włosach oraz prosta grzywka. Do teraz utrzymuję te kolory ♥


Wrzesień przyniósł kolejną ogromną zmianę - przeprowadziłem się do Warszawy. Zacząłem również związek z K., a także poznałem osobę, której aktualnie wiele zawdzięczam, moją już niestety ex-współlokatorkę, Gabrielę. 


Październik był niezwykle stresujący - rozpocząłem kolejne studia, poznałem nowych ludzi, musiałem nauczyć się przemieszczać w tak dużym mieście, jakim jest Warszawa. Byłem organizatorem pierwszego mieleckiego spotkania mangowego, które okazało się sukcesem. I bawiłem się świetnie na Halloween mimo, że impreza z klubu przeniosła się do mojej Siostry ♥


Listopad za to cały stał pod znakiem Hurts i ich koncertu w Polsce, konkretnie na warszawskim Torwarze. Czekałem na nich od marca, kiedy to nie udało mi się zdobyć biletu na ich tamten koncert. Wreszcie po wielu miesiącach mogłem zobaczyć ich na żywo. Marzyłem o tym dniu od prawie dwóch lat. Poznałem tam przesympatycznych ludzi, sporo starszych ode mnie, z którymi spędziłem cały koncert i nawet odwieźli mnie do domu. Wspaniały dzień! W listopadzie nie działo się nic więcej, żyłem cały czas koncertem.


Grudzień minął szybko i spokojnie, szczególnie pierwsze dwa i pół tygodnia. Później święta, spotkania rodzinne, spotkania ze znajomymi. Postanowiłem dodać do swojego stylu trochę inspiracji pastel goth. I oczywiście Sylwester. Chwilę się pobawiłem, napiłem, wypaliłem kilka papierosów po czym wróciłem do swojego ulubionego zajęcia na tę noc - oglądania filmów. 

I tu kończy się to podsumowanie, mam nadzieję, że was nie zanudziłem image
Oby ten rok był znacznie lepszy i bogatszy w dobre wydarzenia, tego życzę również i wam ♥

xoxo, Haru

No comments:

Post a Comment